RELACJA Z WYPADU DO PRAGI I DREZNA
czyli jak ruszyliśmy, przeżyliśmy i wróciliśmy z historiami do opowiadania
5 grudnia 2025, godzina 22:00.
Wszyscy zjawiają się punktualnie .
Wsiadamy do autokaru i ruszamy.
Cel: Praga, a potem Drezno.
Oczekiwania wysokie. Poziom energii — różny. Humor — już wtedy znakomity.
Dzień 1 – Praga, czyli dzień, w którym nasze kroki zapracowały na swoją emeryturę
Po przyjeździe idziemy na śniadanie, które od razu przywraca nam siły życiowe.
A potem — START!
5 godzin intensywnego zwiedzania z przewodnikiem.
Zwiedzamy:
Klasztor Strahovski – piękny i spokojny
Pohorzelec
Loretę
Plac Hradczański, gdzie klasycznie próbujemy zrobić jedno zdjęcie, co kończy się 30 różnymi wersjami
Zamek Praski, a w nim:
Katedra św. Wita
Stary Pałac Królewski
Bazylika św. Jerzego
Złota Uliczka – miejsce, gdzie aparat sam robi zdjęcia
Stare Schody Zamkowe, które dały nogom do myślenia
Most Karola, który zawsze wygląda jak pocztówka
Misja: dotrzeć metrem na nocleg
Po oficjalnym zwiedzaniu wskakujemy do praskiego metra.
Lekki chaos, dużo śmiechu i ta charakterystyczna niepewność:
„czy to na pewno nasza linia?”
Dojeżdżamy — sukces!
Pokoje 2- i 1-osobowe zostają natychmiast przetestowane pod kątem miękkości łóżek i wydajności gniazdek.
Po 18… Vytopna!
Po krótkim odpoczynku wracamy do centrum i kierujemy się do restauracji Vytopna, czyli miejsca, gdzie napoje przyjeżdżają do stolika miniaturowymi pociągami.
Widok — bezcenny:
dorośli ludzie nagrywający każdy wagonik jak premierę nowego iPhone’a,
okrzyki: „Ej, patrz! Jedzie nasza!”,
zastanawianie się, czy można zamówić pociąg ekspresowy z deserem.
Kolacja? Fantastyczna.
Atrakcja? 10/10.
Po wyjściu energia grupy wzrosła o co najmniej 30%.
A potem zaczęła się nocna przygoda…
Większa część wraca odpoczywać.
Ale mała grupa mówi: „Ej, jeszcze nie koniec!”
I ruszamy na nocne zwiedzanie Pragi. Noc daje klimat:
Most Karola nocą – mniej ludzi, więcej magii
Ściana Lennona – kolorowa, symboliczna, obowiązkowa fotka
ciche uliczki, zero pośpiechu
A wtedy… pojawia się bardzo mała grupa.
Elita wytrzymałości. Awangarda nocnego życia.
Ludzie, którzy nie powiedzą „stop”, dopóki nie zwiedzą wszystkiego.
Docieramy jeszcze na:
jarmark na Rynku Staromiejskim
do ruchomej głowy Franza Kafki – instalacji, która wygląda jakby Kafka pisał powieść, a ktoś ją odtwarzał w 3D
Klimat cudowny. Zdjęcia obowiązkowe.
Po wszystkim wracamy ostatnim metrem — dosłownie ostatnim.
Na peronie jesteśmy tylko my i garstka lokalsów wracających z imprez.
Idealne zakończenie praskiego dnia.
Dzień 2 – Drezno: elegancja, zabytki i świąteczna rozpusta
Po śniadaniu ruszamy do Drezna, gdzie czeka na nas architektoniczna uczta:
Zwinger — barok na sterydach
Opera Sempera — klasa sama w sobie
Frauenkirche — monumentalna i robiąca ogromne wrażenie
A potem czas wolny, który każdy spędza po swojemu:
jarmarki, zakupy, zdjęcia, spacery — pełna dowolność.
Największy hit?
Striezelmarkt — najstarszy jarmark bożonarodzeniowy w Niemczech.
Grzaniec, zapach cynamonu, strucle, światełka — świąteczny klimat w wersji premium.
Podsumowanie
Wyjazd był absolutnie fantastyczny:
Zwiedziliśmy dwa piękne miasta
Nogi zrobiły więcej kilometrów niż przez cały listopad
Pociągi dowoziły nam napoje
Zwiedzaliśmy nocą jak prawdziwi odkrywcy
Dotarliśmy nawet do głowy Kafki
Wracaliśmy ostatnim metrem jak bohaterowie filmu przygodowego
A przede wszystkim — ekipa była najlepsza, dzięki czemu każdy moment był jeszcze fajniejszy.
Trzeba to powtórzyć. Koniecznie. I to jak najszybciej! ![]()
![]()
![]()
A na razie kilka zdjęć autorstwa uczestników wyjazdu





















