Zimowe Bieszczady Styczeń 2026

  • 26 lutego 2026
WhatsApp-Image-2026-01-05-at-12.16.25

Wszystko zaczęło się w piątek późną nocą. 23:00, Warszawa – miasto zostaje za plecami, a przed nami kilka godzin drogi w stronę ciszy, śniegu i gór. Gdy świat jeszcze spał, my już o 7:30 rano byliśmy na szlaku. Mróz szczypał w twarz, powietrze było ciężkie od zimy, a Bieszczady przywitały nas surowo, dokładnie tak, jak potrafią tylko one.

Pierwszy dzień rozdzielił nas na dwie drogi, ale połączył jednym celem – doświadczyć zimowych Bieszczadów w pełnej krasie.

Jedna grupa ruszyła klasycznie z Wołosatego na Tarnicę, schodząc dalej w stronę Ustrzyk Górnych. Druga obrała bardziej ambitny wariant – Wołosate → Halicz → Rozsypaniec. Głębokie zaspy, oszronione drzewa i mgła, która momentami zabierała cały horyzont, sprawiały, że każdy krok był wyzwaniem. Cisza była niemal absolutna, a góry wydawały się jeszcze bardziej dzikie i niedostępne.

Wieczorem wszyscy spotkaliśmy się w Ustrzykach Górnych. Zmęczenie, czerwone od mrozu twarze i poczucie dobrze przeżytego dnia. Była mała integracja przy planszówkach, ciepłe napoje i rozmowy, które w takich warunkach smakują najlepiej.

Drugiego dnia, o 9:00, wyruszyliśmy z Ustrzyk Gónych przez polonina Caryńska . Większość grupy ruszyła w zimową wędrówkę przez połoniny, gdzie wiatr i śnieg budowały surowy, niemal arktyczny krajobraz. Tego dnia pojawił się też jeden śmiałek, który postanowił przejść obie połoniny – samotnie mierząc się z dystansem, wiatrem i zimą w najczystszej postaci.

Po zejściu czekał na nas transfer autokarem do Wetliny, a o 17:00 rozpoczęliśmy powrót do Warszawy. Zmęczeni, przemarznięci, ale bogatsi o wspomnienia, które zostaną na długo.

W zalączniku kilka zdjęć autorstwa uczestników wyjazdu . A my zapraszamy na kolejne wyjazdy

secretcats.pl - tworzenie stron internetowych