„Rzuciliśmy wszystko i wyjechalismy w Bieszczady” – edycja jesienna ![]()
![]()
Można się było tego spodziewać po październiku – że złoto zmiesza się z błotem!
Ale i tak warto było. Bo choć na dole ciepło i słonecznie, to na górze przywitała nas mgła, wiatr i lodowy deszcz. Prawdziwe bieszczadzkie spa – błotne, wietrzne i orzeźwiające! ![]()
![]()
Ale między chmurami trafiały się okna pogodowe, przez które Bieszczady pokazywały swoje piękniejsze oblicze ![]()
![]()
Drugiego — chłodniej, ale za to bardziej przejrzyście! Widoki wynagradzały każdy krok, a szczyty dużo częściej wyłoniały się z mgły ![]()
![]()
Tarnica, Bukowe Berdo, Połonina Caryńska – kolejne kilometry pokonane ze sprawdzoną ekipą
oczywiście Weekendowymi Wyprawami ![]()
. Może nie było optymalnie ale za to ile śmiechu i wspólnych chwil!
Na szczytach rządziła cebulka – 5 warstw kapturów i czapka to był obowiązkowy zestaw
, ale za to komfort termiczny gwarantowany!
Złota jesień może nie była idealna , ale każda pora w Bieszczadach ma swój urok. Może więc zimą wrócimy po prawdziwe bieszczadzkie złoto – w wersji ośnieżonej i mroźnej ![]()
![]()
W załączniku kilka zdjęć uczestników wyjazdu

























