No i wróciliśmy z Tatr! Trafiliśmy na weekend z rekordowymi upałami, ale na szlakach wcale nie było tak strasznie – im wyżej wchodziliśmy, tym robiło się chłodniej, a chmury i wiaterek uratowały sytuację. Za to widoki na górze? Coś pięknego, warto było się zmęczyć.
W sumie wyszedł nam niezły trawers, bo jednego dnia przeszliśmy z Polski na Słowację przez Polski Grzebień (niektórzy mieli jeszcze tyle pary w nogach, że weszli na Małą Wysoką), a drugiego wracaliśmy przeszliśmy przez Kopskie Sedlo. Niedzielne podejście do schroniska w pierwszej części dnia dało nam mocno w kość przez to słońce – nikt nie zazdrościł tego podejścia, za to wszyscy zazdrościli tym, co w tym czasie chłodzili się w Jaskini Bielańskiej. ![]()
Trasy cudowne, ale wyjazd byłby niczym bez ludzi. Ekipa jak zwykle petarda, świetne towarzystwo do pogadania i przede wszystkim do pochodzenia po szlakach
Wrzucam kilka zdjęć z wyjazdu . Do zobaczenia na kolejnym wypadzie! ![]()
![]()


















